piątek, 24 grudnia 2010

Merry Christmas and Happy New Year !!

...Wszystkim czytelnikom mojego skromnego bloga składam życzenia rodzinnych, spokojnych, wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Oby były piękne, bez zmartwień i trosk, pełne odprężenia, uśmiechu i miłości.
Oraz by nadchodzący Nowy Rok spełnił wszystkie Wasze najskrytsze marzenia i był pełen pomyślności.
Wasza Margarita ;) 

czwartek, 16 grudnia 2010

śmieszne zajęcia naszych zwierzaków i troche zimy w mieście

pora na odpoczynek

ciekawe co się tam tak śmiesznie kręci ...



nie ma to jak poleżeć sobie w cieplutkiej doniczce, a na dworze zawierucha :)




czwartek, 2 grudnia 2010

wierszyk o zimie

Zima zima śnieżek prószy,
Marzną noski, marzną uszy,
Marzną nóżki i paluszki,
A dziewczynkom też cycuszki,
I dziewczynki myśl nurtuje,
Czy chłopakom marzną ..... ?


...

wtorek, 30 listopada 2010

andrzejki andrzejki magiczny wieczór wróżb i czarów

...Co prawda nikt z nas - uczestników nie był ani panną na wydaniu ani starym kawalerem ;), nie przeszkodziło nam to jednak w oddaniu się wróżbom i zabobonom jak każdemu przyzwoitemu człowiekowi w dzień Świętego Andrzeja przystoi.
Było więc lanie wosku. Interpretacja woskowych kształtów - bardzo swobodna, każdemu  wiec wylało się to, o czym właśnie marzył :) czyli dalekie podróże, dzikie zwierzęta,super nowoczesne środki lokomocji itp.

















Były też wróżby z rekawiczkowych duszków i filiżanek. Wyszło, że co niektórym pisana bigamia, a to proszę Państwa jest karalne !! Inni zaś skazani zostali na ciężką pracę, biedę, wieczne kłopoty, gromadkę nadprogramowych dzieci i sama nie wiem jakie jeszcze klęski życiowe.


















Wróżba z butów zakończyła się niezwykle obiecująco ... ;)
Nadmienię, że nie było tu żadnego oszukaństwa, niektórzy uczestnicy (właściciele przedstawionego niżej obuwia), próbowali zmanipulować wyniki poprzez układanie butów po wirażach i tym podobne, ale wynik jest jednoznaczny i nie podlega negocjacjom.





















Po wielu ciężkich zmaganiach i mrożących krew w żyłach konkurencjach, przyszedł czas na relaks, któremu oddaliśmy się z wielkim zaangażowaniem.
a Zonk zalotnie przyglądał się tym wszystkim harcom, co rusz zmieniając miejsce, dla lepszej widoczności zapewne.





























































na koniec usadowiwszy się w zieleni, zachęcając nas do coraz lepszej zabawy ...
























...
...

czwartek, 25 listopada 2010

czas na darta

...W ubiegłą sobotę w zaprzyjaźnionym, bardzo słynnym klubie Darta, rozegrany został międzynarodowy turniej z mistrzowską obsadą. Udział wzięli: Mistrz Ewa z  Dyrektorem oraz Mistrz Małgorzata.
Zawody były bardzo udane, czego jedynie nie potwierdziła kanapa, gdyż z upływem czasu i płynów, coraz więcej lotek lądowało na wdzięcznym zielonkawym podłożu zamiast na tablicy.
Dowód poniżej:
(zdjęcie się powiększa po kliknięciu na nie)



















Skrupulatnie prowadzona punktacja po wielu pasjonujących dogrywkach, w końcu wyłoniła zwycięzcę, którym została Małgorzata.
Triumfatorka odznaczona została pięknym srebrno - złotym medalem.




















Drodzy przegrani, nie załamujcie rąk, nie rwijcie włosów z głowy, wkrótce Andrzejki, będzie okazja do rewanżu !
...

czwartek, 18 listopada 2010

jesienny Park Róż bez róż

ale za to z pięknymi, wciąż zielonymi choinkami
i mnóstwem kolorowych liści pod nogami




















...

niedziela, 26 września 2010

nowy domownik

...Nigdy nie wiadomo czym nas życie zaskoczy. Różnie z tym jest, tak samo jak różne mogą się zdarzyć niespodzianki. Niby człowiek jedzie coś załatwić, ma do domu wrócić za moment, taka tam proza życia niby, a tu nagle go dopada:

Miłość od pierwszego  wejrzenia!
I to jeszcze do kogo? Właśnie!




















Smyk, czyli obiekt naszych westchnień i jednocześnie nowy domownik

Znaleziony przy drodze do Kłodawy, na poboczu. Bezdomny, chudziutki, smutny i zagubiony.
Teraz już mój :)
...

sobota, 25 września 2010

grzybobranie

 ... W sobotni poranek postanowiłam powłóczyć się troszkę po lesie, zaopatrzona w ogromne wiaderko, jako że poprzednie grzybobranie wyszło mi znakomicie i obficie. Niestety włóczęga pozostała jedynie wspaniałym spacerem, gdyż w lesie było prawie wszystko... oprócz grzybów. Oczywiście takich grzybów, które można by było do wiaderka wrzucić :)
Przyroda podarowała mi jednak niezwykłe wrażenia, co z pewnością zrekompensowało mi nędzny zbiór.





 















żuk


















muchomor :)






















 i wreszcie on - dorodny szatan
...

czwartek, 16 września 2010

:) ~~~

cóż ... nawet nie wiem jak ten fakt skomentować
temat zaciekawił mnie na tyle że stanęłam w miejscu i ... zamarłam, ehh... nie mogłam się oprzeć widokowi
przyuważyłam "to coś" dziś w trakcie zakupów w Intermarche ul. Pomorska :)
na półce z lalkami barbie i innymi zabawkami
no w sumie, może to i zabawka, zależy od punktu widzenia hihihi
obsłudze sklepu dziękuję za wrażenia i gratuluję poczucia humoru
dzieciom życzę miłej zabawy, rodzicom zaś radzę już teraz przygotować się na niewygodne pytania.

















zbliżenie



























z troszkę dalszej perspektywy
...

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

święto chleba i wielki cycek

...Jak co roku pod koniec sierpnia, w podgorzowskim Bogdańcu, w ubiegły weekend miało miejsce Święto Chleba. Zjechali się piekarze, wytwórcy miodu i alkoholi. Można było spróbować chleba upieczonego na liściu kapusty posmarowanego smalcem i okraszonego innymi przysmakami. Świętu towarzyszyły liczne atrakcje, festyny, koncerty ... i spotkania towarzyskie :)















plony, czyli cuda ze słomy


















big cyc w jednym ze swoich niezliczonych przebrań
zaskoczyli różnorodnością strojów i barw
zabawni, czasem prześmiewczy, świetni obserwatorzy rzeczywistości, postarali się o doskonałą atmosferę i wspaniałą zabawę, zmuszając wszystkich, nawet najbardziej opornych i leniwych do wspólnego śpiewania

















a na koniec dla wytrwałych, fantastyczne fajerwerki, zatykające wprost dech w piersiach, a niektórym nawet wskakujące do oczu :)
...

wtorek, 3 sierpnia 2010

home sweet home & woodstock

...I znów stare śmieci, a może wcale nie takie aż stare. Albo lepiej, prawie całkiem nowe ;)
Ukochany dom z bardzo wyczekiwaną zawartością, to jest to, o czym od przynajmniej półtora miesiąca, tęskniłam. 
...Nie nacieszyłam się jednak wszystkim tak, jakbym chciała, zatem zmuszona zostałam do poszukania sobie innych rozrywek, może mniej przyjemnych, ale zawsze zabijających nieco czas. 
Pozwoliłam sobie wiec na wypad do Kostrzyna; zdjęcia z tej wycieczki zamieszczam (chronologicznie) poniżej.



























na początek degustacja lanego, rozwodnionego piwa z sokiem
w tle - kolejka po papierosy i jakieś quasi militarne klimaty, ale przesympatyczne
nie wiem dlaczego zdjęcie się splaszczyło, po powiększeniu (kliknięciu w nie) otwiera się jak najbardziej poprawnie.





















po piwie baardzo nas przycisnęło
tu nie było kolejki, chyba z powodu charakterystycznego, przenikliwego zapachu
cóż... życie :)

















później była zmiana fryzury na woodstockową, efekt wyszedł zdecydowanie zadowalający.





















rzut oka na pole namiotowe, przyznam, że w tym roku nie byłam w namiocie ASP, a stamtąd widać najlepiej panoramę wioski festiwalowej. chyba nie chciało mi się wdrapywać na tę wielką górkę.

















kolej na makijaż. pani z pokojowej wioski hare-kriszny, podeszła do tematu bardzo profesjonalnie, ach to skupienie widoczne na twarzy ;)

















wyszło pięknie, prawda? makijaż tak mi się spodobał, ze poszłam w nim kolejnego dnia do pracy, gdzie wzbudził zachwyt współpracowników.

















Aguirre. Armia była wspaniała, fantastyczna, cudowna; chłopaki dali czadu, dawno nie czułam się tak świetnie.
Do tego wszystkiego, nie przypuszczałam, ze tylu młodych ludzi będzie znało i śpiewało kawałki sprzed 20 lat
Szkoda tylko, że koncert trwało tak krótko, choć z pewnością był dłuższy niż zakładał to program wieczoru.





















z przykrością opuszczamy wioskę festiwalową, osnutą kłębami kurzu
brudne jak nieboskie stworzenia, ale szczęśliwe i zadowolone
...

piątek, 16 lipca 2010

dzień za dniem

a ja coraz piękniejsza ;)



























a co, może nieprawda ?
...

niedziela, 4 lipca 2010

dziś natchnął mnie Święty Paweł

...Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
   Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
   I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
    Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
   Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą, nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
   Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
(..)
   Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

Św. Paweł, 1 List do Koryntian 13
...

happy birthday to me :)





















...Ja, niżej podpisana, właścicielka tego bloga, dziękuję wszystkim za piękne życzenia, dziękuję że pamiętaliście o mnie, i przesyłam Wam gorące buziaki.
Wasza Margarita
p.s. powyżej, moje dzisiejsze prezenty, nie licząc czekoladek otrzymanych od Sylwii już o 6.15 ;)
p.s.2. medal został przyznany mi, jako niekwestionowanemu mistrzowi, pierwszy raz od 18 lat za rekordowe wyniki w zbieraniu.
...

piątek, 25 czerwca 2010

midsommar

    W weekend, który przypada najbliżej dnia św. Jana, 24 czerwca, Szwedzi obchodzą wielkie święto, sięgające starodawnych obyczajów, jakie towarzyszyły przesileniu letniemu. Ludzie zbierają się w piątek, w przeddzień świąt, na jakimś trawiastym placu, żeby się pobawić i potańczyć, a miejsce centralne podczas tych spotkań zajmuje nieodmiennie drzewko majowe, majstång, nazywane także midsommarstång. 
Przybrane jest zielonymi gałązkami i kwiatami. Wokół niego właśnie odbywają się wspólne tańce i zabawy dla dzieci. Dorośli zaś oddają się przyjemności konsumowania tradycyjnych potraw. Niedługo potem muzyka zaczyna kusić do tańca, a jasna noc, która niemal w całej Szwecji niczym się nie różni od naszego zmierzchu, stwarza sprzyjający temu zajęciu klimat. 
...















poniżej trzy, według mnie, najładniejsze drzewka napotkane dziś w miasteczku:












































może jakieś głosowanie ?
które drzewko najładniejsze?
...

wtorek, 22 czerwca 2010

Szwecja c.d.



















w wolnej chwili



























tak zwany "styl na węża"
...

poniedziałek, 21 czerwca 2010

szwedzkie klimaty 2010



























bardzo wyboista droga
i jeszcze ten domek, co go wszędzie muszę dźwigać ze sobą





















za domem



















jeszcze żywe

















postać smaczniejsza

















Kuba libre ;)
...